Thursday, 27 December 2012

wintertime sadness

Swieta, swieta i po swietach..
I bardzo z tego powodu sie ciesze, poniewaz w tym roku nie udalo mi sie ich spedzic w domu, czyt. Polsce.
Wczoraj - drugi dzien swiat, tutaj tak zwany Boxing Day spedzilam w pracy.
Istny szal.
Na szczescie skonczylam w miare wczesniej, bo o 15 to moglam zobaczyc co sie dzieje na high street w Kingston. 
Kupilam jedynie pare butow, do ktorych nie jestem przekonana w 100% no ale cos trzebabylo kupic.
Ponownie na zakupy wybiore sie pewnie po Nowym Roku kiedy wszystko ucichnie. 
Promocje beda jeszcze trwaly przez jakis czas, takze napewno cos wyhacze bez przepychania sie i tlumow.
Teraz oczekiwania na Nowy Rok. 

Zdjecia robione na szybko, stylizacja rowniez. Moze i nie widac po wczesniejszych postach, ale uwielbiam nosic adidasy i trampki. Ubieram je do wszystkiego, no moze nie do plaszcza ;)
Kolejna czapka, tym razem baseballowa.
Stylizacja na sportowo, ale mozna z niej zrobic rowniez elegancka stylizacje. Wystarczy zdjac czapke z glowy i zamienic adidasy na szpilki.


ENG: I'm glad Christmas is over. It wasn't the best Christmas in my life as I couldn't go home this year. Yesterday - Boxing Day Ive spent at work. People went crazy. Some of the shoppers were queuing in front of the doors for hours!!
Luckily I finished work at 3pm so I could do some shopping. I bought only a pair of shoes which I'm not sure about but at least I bought something ;)
I'm planning to do some shopping after New Year's Day as shops will be less crowded and sales will be still on.
Pictures have been taken as quick as choosing my outfit. By looking at the other pictures on my blog, probably you can't say it but I love trainers! I wear them almost every day with almost everything!
This outfit can be worn in more elegant way if you take off the hat and change trainers to high heels. 
but I prefer this way ;)





spodnie/trousers - H&M, bluza/sweatshirt - topshop, adidasy/trainers - Nike, czapka/flat cap - LDN

Tuesday, 18 December 2012

let the sun shine

Po ciezkim weekendzie nowy post! :)
Dzisiejszy outfit prosto z charity shopu (sklep charytatywny).
W Polsce popularne sa 2nd handy, w Anglii charity shopy. Osobiscie je uwielbiam, poniewaz mozna tak jak i w ciucholandach znalesc niezle perelki. A na dodatek pomaga sie przy tym potrzebujacym. Do moich ulubionych naleza Cancer Research UK, Fara i British Heart Foundation.
W miejscu gdzie ja mieszkam nie ma ich za duzo, ale raz na jakis czas mozna cos znalesc. 
Na zdjeciach mozecie zobaczyc sweterek z Marks&Spencer, ktory kupilam w Cancer Research oraz skorzane spodenki Noname za £5.00 yay! ;)

Wczoraj mialam dzien wolny od pracy wiec od razu pomyslalam ze dodam nowego posta. Pogoda byla piekna, dlatego wybralam sie do Winter Wonderland do centrum no i na male zakupy na Oxford Street.
Ludzi od groma, nie wazne czy poniedzialek czy sobota, czy godzina 12 czy godzina 20. Nie jestem zaskoczona tym bardziej ze ida swieta ;) Dlatego duzo nie kupilam, wole jednak sobie pochodzic po sklepach w Kingston gdzie mieszkam. 

ENG: After exhausting weekend I'm writing a new post!
I can say that today's outfit is from charity shop which I love! The reason why is you can find really nice clothes, sometimes even designers' for really cheap prices. The ones I really like are: Cancer Research UK, Fara and British Heart Foundation. Unfortunately there are not that many of them in place where I live but from time to time you can find some good stuff.  In the pictures you can see jumper from Marks&Spencer which I bought in Cancer Research for only £5 and also high waisted leather shorts, no brand, for £5.00 as well. 
Yesterday I had my day off which I really needed lol. The weather was to nice too waste the whole day at home. That's why I went to Winter Wonderland in Hyde Park and also to Oxford Street to do some shopping. There are always loads of people, doesn't matter if it's Monday or Saturday, 12am or 8pm. I wasn't surprised especially because Christmas is coming. I haven't bought too many things as I prefer less crowded places to shop e.g Kingston where I live :)









And few pictures from Winter Wonderland & Oxford Street:)
 




 Churros <3



Monday, 3 December 2012

the harder you fall, the higher you bounce

Dzisiejszy post nie ma nic wspolnego z moda czy nowym outfitem.
 Tak jak wspomnialam w ostatnim poscie ostatni weekend spedzilam w Bath gdzie bralam udzial w zawodach ze skokow na trampolinie :)) Dopiero w tym roku zaczelam trenowac wiec zaczilylam sie do grupy poczatkujacych. Byly to moje pierwsze zawody w tej dziedzinie jak i wogole od czasow liceum.
W pierwszy dzien mielismy 2 godziny treningu, po ktorym pojechalismy do hotelu przebrac etc i wyszlismy na miasto cos zjesc.
Na nastepny dzien zawody zaczynaly sie o 9 wiec pobudka o 7, sniadanie i juz przed 9 bylismy na uni.
Stres byl olbrzymi z racji, ze bylo nas duzo osob (w mojej grupie 40 dziewczyn) no i wiadomo nie bylam pewna czy dam rade hehe. Ale ciesze sie, ze udalo mi sie dokonczyc moje 10 skokow z racji ze dziewczyna przede mna zle upadla i skoczylo sie karetka i zdejmowaniem jej z trampoliny, poniewaz sama nie mogla sie ruszyc.
Zdjecia nie sa tak wspaniala, poniewaz nie mozna bylo uzywac lampy na sali.
 Zalaczam te ktore sa najbardziej wyrazne :)
Musze przyznac ze centrum sportu na uniwersytecie w Bath jest ogromne i baardzo nowoczesne. Mozna tam znalesc generalnie wszystko co potrzebne do treningow w kazdej dziedzinie sportowej. Posiadaja sale z okolo 10 trampolinami, gdzie na naszym uniwersytecie trenujemy tylko na dwoch.
W czwartek kolejny trening, mam nadzieje ze po nowym roku odbeda sie kolejne zawody tym razem gdzies indziej.
Milego ogladania :) 

ENG: Today's post has nothing to do with fashion or new outfit. As I mentioned last time I spent the last weekend in Bath as I was taking a part in competitions in trampolining. I started doing it this year so I took a part in it as a novice. It was my first competition in trampolining and first competition in anything since high school ;)
 On Friday we had 2 hours training. After that we went to the hotel and then we went out to eat something in the town.
Next day competitions started at 9am so we had to wake up at 7, eat something and go there before 9.
I was quite stressed out. There were 40 people in my group and some of them were really good. But it was fun for me, I didn't really expect 1st place or anything like this. I'm happy I finished my routine and I wasn't the last.
Sports Centre at Bath's University is really modern and it's got all the equipment you will ever need doing any sport. It was really impressing for me.
I attached few pictures. I hope you will like them :)